Rozmowa z Tatianą Drzycimską i Katarzyną Migdałowską

Sztuka jest po to, żeby nie rozmawiać o suszarce do włosów

 

Hubert Michalak: Wrocławski Teatr Współczesny (WTW) gra „najnowszą klasykę”, teksty Tymoteusza Karpowicza czy Helmuta Kajzara. To repertuar nieoczywisty.

Tatiana Drzycimska: Gdy Piotr Cieplak w 1993 roku reżyserował w WTW „Historyję o chwalebnym Zmartwychwstaniu Pańskim”, powiedział, że Mikołaj z Wilkowiecka pisał dramat sobie współczesny, a on robi współczesne przedstawienie. Nie dążymy do rekonstrukcji. Marek Fiedor startując w konkursie na dyrektora WTW, uczynił z twórczości Karpowicza i Kajzara ważny element swojego programu przekonany, że ich utwory celnie opisują również dzisiejszą rzeczywistość. Zresztą w realizacjach widać współczesność tych sztuk. Walorem utworów, które wystawiamy jest również to, że powstawały jako dzieła literackie, a nie scenariusze na zamówienie, do konkretnego projektu.

Takie myślenie przyświeca chyba również waszemu konkursowi?

TD Konkurs Dramaturgiczny STREFY KONTAKTU tak właśnie działa: Jury wyróżnia teksty o wysokich walorach artystycznych, a Komisja Artystyczna WTW wg swoich kryteriów wybiera tytuły, które bardzo szybko trafiają na naszą scenę. W ramach Konkursu przygotowujemy też czytania, które niekiedy są gotowymi formami teatralnymi, np. „Doppelganger”. Publiczność interesuje się tymi poszukiwaniami: widzowie chcą oglądać nasze spektakle, nie zdejmujemy ich z repertuaru po jednym sezonie. Sztuki te nie straciły na aktualności: w przypadku Kajzara to jego śmierć i przemiany polityczne początku lat 80. sprawiły, że jego twórczość zeszła na dalszy plan, nie zaś dezaktualizacja utworów. Ten pisarz znał i Wschód i Zachód. Pisał o problemach cywilizacyjnych, które w wielu przypadkach dotyczą polskiego społeczeństwa dopiero dzisiaj. Wybiegał w przyszłość.

A w jaki sposób pracujecie na tych przedstawieniach od strony edukacyjnej?

Katarzyna Migdałowska: Przygotowując warsztaty i spotkania skupiam się nie tyle na treści sztuk ile na rozwiązaniach formalnych zastosowanych w spektaklach: na znaku plastycznym, kompozycji, słowie padającym ze sceny. Zależy mi, żeby po takim spotkaniu uczestnicy nabrali umiejętności czytania tekstu kultury w ogóle, zrezygnowali z wymówki „ja nie rozumiem”, żeby nie czuli się niekompetentni i żeby przedstawienie sprawiało im przyjemność niezmąconą niepewnością.

TD Podczas wyjazdowych lekcji teatralnych, dążąc do tego samego celu, używałam metafory snu. Mówiłam: gdy śnicie, nie zastanawiacie się, czy macie narzędzia do tego, by zrozumieć sny, po prostu śnicie je i one w was zostają. Teatr jest rodzajem takiego snu. Metafora może dać widzom odwagę do zmierzenia się z teatrem albo obudzić świadomość posiadania kompetencji.

KM Podstawową kompetencją jest bycie widzem. A po to trzeba przyjść do teatru.

TD Jadąc kiedyś tramwajem byłam świadkiem długiej rozmowy młodych kobiet o suszarce do włosów. 20 minut – tylko o suszarce! Moim zdaniem sztuka jest po to, żeby nie trzeba było tracić czasu na rozmowy o suszarce. Rozmowy o sztuce są dużo ciekawsze. Chcemy wspierać widzów w tych rozmowach, bo w każdy spektakl można się zagłębić, znaleźć w nim dla siebie coś istotnego.

Obawa odbiorcy przed „niewłaściwą interpretacją” jest chyba dosyć powszechna.

TD To można odnieść w ogóle do całej sztuki współczesnej. Chcemy utwierdzić widzów w przekonaniu, że teatr jest dla nich, że są w stanie rezonować z przedstawieniem, że ich uważność, wrażliwość, odwaga znajdowania skojarzeń – dopełniają przedstawienie. Taka swoboda jest jak najbardziej pożądana.

KM Podobnie jak zastosowanie własnego doświadczenia w charakterze filtra. Kiedy przyszło mi przedstawić licealistom spektakl „Paternoster” wg bardzo osobistego tekstu Kajzara uświadomiłam sobie, że widzów i bohatera dzieli ponad 25 lat różnicy wieku. Trudno wymagać zrozumienia doświadczenia osoby dużo starszej albo znajomości biografii autora. Prościej uświadomić, że każdą wypowiedź artystyczną filtrujemy przez siebie. Poprosiłam młodych ludzi o stworzenie scenariuszy scen, w których zagrają codzienną sytuację dziejącą się wśród bliskich im doświadczeniem równolatków, potem zastanawialiśmy się, co ważnego poprzez tak zwykłe sceny można powiedzieć innym. Podobnie robił Kajzar mówiąc do widzów poprzez bagaż swych doświadczeń. I to chyba zadziałało, bo ta konkretna młodzieżowa widownia, z którą pracowałam na warsztacie, była podczas spektaklu mocno „rozgrzana”.

Pewne elementy przedstawienia zostaną tajemnicą i dobrze jest umieć się na to zgodzić.

KM W teatrze antycznym wiedza była podstawą, znajomość historii religijnej pozwalała śledzić urodę poezji, ale dziś ze spektaklu każdy bierze sobie coś innego. Wyznaję teorię dzieła otwartego, uważam, że dopiero interpretacja widza zamyka całość. Odbiór sankcjonuje przedstawienie, bo spektakl bez widowni się nie odbywa.

TD Wciąż uczymy się rozmawiać z widzami. Wspominałam już o wyjazdowych lekcjach teatralnych, które prowadziłam w szkołach, praktykowaliśmy też spotkania z twórcami, sprawdził się Teatr dla Rodziców, gdy dzięki zapewnionej przez nas na czas spektaklu bezpłatnej opiece nad dziećmi i wcześniejszej porze rozpoczęcia przedstawień młodzi rodzice – w jakiś sposób wykluczeni z kultury z powodu nowych obowiązków – mogli wreszcie wyjść z domu. Ale intensywna programowa działalność edukacyjna w WTW trwa dopiero trzeci sezon. Dołączyła do nas Agnieszka Majcher – szefowa Działu Komunikacji i Marketingu, pojawiła się w zespole Katarzyna Migdałowska, intensywnie pracujemy, a nasze działania są odpowiedzią na pewne wyczuwalne napięcie i zainteresowanie ze strony nauczycieli.

Napięcie czyli oczekiwanie? Niepokój?

TD Napięcie płynące z potrzeby przygotowania ucznia na spektakl. Nauczyciele pracują na to, aby w przyszłości dorosły człowiek miał potrzeby kulturalne.

KM Nauczyciele wiedzą, że sztuka współczesna szybko się zmienia, łatwo stracić narzędzia jej odbioru. Mimo szczerych chęci nie wszystkim się udaje nadążać za zmianami, więc staramy się okazać wsparcie. Przybiera to różne formy, np. przy okazji „Panny Nikt”, we współpracy z Dolnośląskim Ośrodkiem Doskonalenia Nauczycieli i dzięki wsparciu Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego (MKiDN), poprowadziliśmy zajęcia, podczas których z grupą nauczycieli opracowaliśmy do tej konkretnej premiery materiały warsztatowe dla innych nauczycieli; przy okazji wypracowywaliśmy metody komunikacji, rozmawialiśmy, wymienialiśmy doświadczenia.

TD Te działania zmieniają się dynamicznie. Wcześniej organizowaliśmy dla nauczycieli dyskusje z reżyserem i aktorem. Wszystkie pytania były dozwolone, z każdym kolejnym spotkaniem nauczyciele coraz mocniej przejmowali inicjatywę. I dopiero po spektaklu i dyskusji decydowali, czy wrócą z uczniami, czy tytuł pasuje do podstawy programowej, w której teatrowi coraz trudniej się zmieścić.

KM Spektakl zresztą nie ma być narzędziem dydaktycznym, realizacją lektury. Siłą WTW jest to, że w repertuarze rzadko bywają tytuły lekturowe, co poszerza spektrum zainteresowań i odbioru tekstów kultury. Traktowanie teatru jako pomocy dydaktycznej prowadzi do spłycenia jego działalności.

Czy efekty waszej pracy są w jakiś sposób „mierzalne”? Można prześledzić np. ewolucję widzów?

TD W tym sprzężeniu zwrotnym to my się zmieniamy dla widzów, poszerzamy ofertę, mamy do zaproponowania coś więcej niż jeszcze kilka lat temu.

KM Kiedy 50 lat temu Anna Hannowa w Teatrze Polskim we Wrocławiu zawiązywała Klub 1212 skupiający miłośników teatru, albo nieco później podobnie działał Milan Kwiatkowski w Teatrze Nowym w Poznaniu, oczekiwania widzów i możliwości teatrów były inne niż dzisiaj. To, co Hannowa i Kwiatkowski robili wówczas, dziś wymagałoby korekty, ale to tacy pionierzy jak oni wywalczyli w teatrach miejsce dla planowej edukacji. Obecnie przyspieszyła wymiana informacji, zmieniły się narzędzia pracy. Ważną rolę odgrywają multimedia, muszą pojawić się liczne i różnorodne bodźce, elementy gier i zabaw, szybkie, fragmentaryczne, teledyskowe narracje. Zmieniają się programy szkolne, sposób nauczania, myślenie o pedagogice – musimy na to reagować. Pojawiła się pedagogika teatralna jako kierunek nauczania, powstało Stowarzyszenie Pedagogów Teatru, są reżyserzy świadomi tego, że bez pracy z młodymi ludźmi nie będzie przyszłych widzów. Edukacja teatralna już nie jest działaniem pobocznym, dodatkiem do obowiązków, ale programowym działaniem o systemowych rozwiązaniach. Tu upatruję największej zmiany, która odpowiada na potrzebę poważnego traktowania młodych widzów.

TD Taką wielowątkową propozycję edukacyjną WTW zaproponował w 2016 roku w finansowanym przez MKiDN projekcie „Jak poprzez teatr poznawać świat”, który miał trzy nurty dotyczące trzech różnych spektakli. Przy okazji spektaklu „Nie trzeba” były to rozwiązania najprostsze: po przedstawieniu siadaliśmy do warsztatu. I mimo że graliśmy o zwykłej, wieczornej porze a grupy przyjeżdżały do teatru spoza Wrocławia, to zaangażowanie młodzieży było tak duże że np. podczas warsztatów filozoficznych Katarzyny Kuczyńskiej uczestnicy nie chcieli wyjść z teatru. Gdy na warsztat wzięliśmy przedstawienie „Walentina: The Last Human Dog”, współpracowaliśmy z ekologami. Połączyliśmy sceniczną historię kobiety, która utraciła męża w wyniku eksplozji w Czarnobylu, z wielogodzinnymi warsztatami z Fundacją Ekorozwoju podejmując tematy związane z odpowiedzialnością człowieka wobec natury. Z kolei przy spektaklu „Fragment nieistniejącego świata”, opowieści o starym człowieku, który trafia do domu opieki i o młodym, który chce o nim zrobić program telewizyjny, plan zawierał m.in. wizytę w Hospicjum Bonifratrów oraz warsztat reporterski. Potem prosiliśmy uczestników, żeby na bazie tych doświadczeń napisali teksty do inscenizacji pod opieką naszej aktorki Beaty Rakowskiej, która wspierała ich także podczas realizacji przedstawienia. Młodzież zaangażowała się niebywale, nawet udostępnialiśmy salę prób na pracę, gdy okazało się, że nie mogą znaleźć miejsca na wspólne pisanie. Podczas finałowego pokazu Scena na Strychu była wypełniona po brzegi. Zagraliśmy także dla pensjonariuszy Hospicjum. Młodzi ludzie odwiedzali ich również po zakończeniu projektu. Tak wyraźne komunikaty: „chce nam się”, „chcemy to robić”, to odpowiedź widza na nasze propozycje. Niedługo później jedna z nauczycielek dzwoniła z prośbą od młodszego rocznika o kolejną edycję przedsięwzięcia. Niestety, już nie mieliśmy za co go realizować.

KM Poruszyłaś tu dwie sprawy, do których chcę nawiązać. Pierwsza, ważna i bolesna dla projektów edukacyjnych: dobra edukacja kosztuje. Pozorowane, realizowane po kosztach działania nie są pełną odpowiedzią na potrzeby widza. Dobrzy specjaliści kosztują, podobnie jak działania organizacyjne. Niestety, ze względów finansowych takie przedsięwzięcia często kończą się po jednej edycji, co podcina skrzydła i realizatorom, i uczestnikom. A druga sprawa: teatr to nie tylko scena, a odbiorcy teatralni to nie tylko ludzie, którzy chcieliby na nią trafić. Są i tacy, którzy wolą popatrzeć, pracować od strony kulis czy realizacji. Dla nich też jest miejsce w teatrze.

TD Na początku pracy przy „Fragmencie…” opowiadałam, z czego składa się spektakl i kto nad nim pracuje zachęcając, żeby uczestnicy wyodrębnili spośród siebie reżysera, scenografa, autora tekstu itd. Te podziały się dokonały w naturalny sposób, każdy znalazł się w jakiejś roli.

To brzmi dla mnie jak praktyczna realizacja tytułu wspomnianego projektu – poznawanie świata nie musi kończyć się na występowaniu wobec niego.

TD Tytuł projektu wziął się od słów „On poprzez teatr poznaje świat” – tak Kazimierz Grotowski opisał istotę działań swego młodszego brata Jerzego. To zdanie zrobiło na mnie wielkie wrażenie. Precyzyjnie określa ono cel, jaki chcemy osiągnąć w naszej działalności edukacyjnej.

Wrocławski Teatr Współczesny
18 grudnia 2017

 


 

Tatiana Drzycimska
Rzecznik prasowy i koordynator projektów edukacyjnych we Wrocławskim Teatrze Współczesnym. Do 2006 roku związana z Polskim Radiem Wrocław, gdzie przygotowywała i prowadziła audycje poświęcone kulturze, dokumentowała życie teatralne na Dolnym Śląsku. Od 1992 roku stale współpracuje z Międzynarodowym Festiwalem Teatralnym „Kontakt” w Toruniu. Autorka m.in. przekładu na język rosyjski „Do piachu” Tadeusza Różewicza. Tłumaczka prób spektakli m.in. Elmo Nüganena, Rimasa Tuminasa i Andrzeja Wajdy. W latach 1990–1993 tłumaczka Bułata Okudżawy na koncertach i spotkaniach podczas jego wizyt w Polsce.

Katarzyna Migdałowska
Specjalista ds. edukacji we Wrocławskim Teatrze Współczesnym. Absolwentka kulturoznawstwa ze specjalizacją teatrologiczną i historii sztuki oraz podyplomowych studiów z zarządzania kulturą na Uniwersytecie Łódzkim. Pracowała w Teatrze „Pinokio” w Łodzi, Teatrze „Maska” i Teatrze im. W. Siemaszkowej w Rzeszowie, Teatrze Polskim we Wrocławiu. Przez osiem lat związana była z Teatrem Dramatycznym im. J. Szaniawskiego w Wałbrzychu jako koordynator pracy artystycznej, archiwista i kierownik literacki, przez cztery lata – z Teatrem Nowym im. T. Łomnickiego w Poznaniu, jako kierownik literacki. Autorka i opiekun wielu projektów edukacyjnych i artystycznych, dramaturg, autorka publikacji w prasie fachowej i w drukach teatralnych

Hubert Michalak
Absolwent dramatologii UJ, doktorant kulturoznawstwa UO, pracownik i współpracownik licznych teatrów, muzeów i innych instytucji kultury w Polsce, dwukrotny stypendysta Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego.